Pogotowie seksualne i koszyk Krystiana

Jest środek tygodnia więc pozwalam sobie na zamykanie dnia piętnaście minut wcześniej. Wiem, że na ostatnią chwilę wpadają tylko roztrzęsieni, pytając o różne niekoniecznie legalne suplementy albo wstawieni chłopcy, którzy potrzebują narechotać na milczące półki. Jednak byłam szybsza, zamknęłam się na trzy spusty i zaczynam liczenie napiwków po dniu dzisiejszym.

Nagle dostaje telefon. Spodziewam ułożonego i kulturalnego faceta, który uwielbia dopytywać o nawilżanie pochwy. Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że te pytania to część gry, a gość powstrzymuje sapanie. Uwielbiał słuchać o zapachach, właściwościach, sposobach aplikacji lubrykantów, tak naprawdę nic ekstremalnego. W końcu zrozumiałam, że muszę wymyślić nową strategię, na pewno nie wgłębiać się w doradzanie telefoniczne. Więc po prostu, z czasem zaczynałam opowiadać jakąś fikcyjną, ale smutną historię, jaka mogła wydarzyć się w sklepie. Wtedy odpuszczał, a ja wiedziałam, że mam spokój na jakiś tydzień. Tym razem, po złapaniu za słuchawkę podenerwowana odparłam, że już dzisiaj sobie nie ulży, z powodu przebranżowienia na sklep zoologiczny (właściwie było to ryzykowne, bo klienci bywają różni). Przerwałam prawdopodobnie jakieś długo recytowane, ledwo dukane powitanie. I zapadła cisza, którą przerwał męski płacz. Wiedziałam już, że to nie Śliski.

Dziwna sprawa z tymi mężczyznami. Kiedyś, gdy byłam świadkiem łez męskich, byłam przerażona. Myślałam sobie: cóż się tam dzieje w jego życiu, że ta rozbudowana bariera emocji puściła. Zapewne okrutne, traumatyczne i ekstremalne doświadczenia. Dzisiaj mam ochotę bić brawa i skakać z transparentem wrzeszcząc: WRAŻLIWOŚĆ TO SIŁA, A NIE WSTYD! Jednak to trochę nie na miejscu. Więc od razu ufam i biegnę z pomocą, jak prawdziwa polska kobieta. Opiekunka i powierniczka. A zatem posłusznie słucham:

„Proszę pani, proszę niech pani nie zamyka tego sklepu. Ja mam jedną jedyną szansę. Jeden strzał. Ja miałem terapię małżeńską z żoną, właśnie wyszliśmy. Ja ją kocham, ona mniej, ona nie czuje dreszczyku, w ogóle odgania mnie. Powiedziała, że ostatni raz daje mi szansę. Jeden wyjazd, dwa wspólne dni. Pani wpuści mnie jak przyjadę, pani coś doradzi? Proszę, ona się już pakuje, a ja mogę jechać na żywioł tylko proszę ze sklepu mi sprzedać jakieś pomoce. Mówiła na terapii różne rzeczy, wpuści pani? Ja zapłacę i nie będę długo wybierał”.

Oczywiście w ogóle nie pomyślałam, że może to trik złodziejski. Że wpadną tu zabiorą pieniądze, towar, suple i jeszcze może nawet mnie. To te łzy tak potrafią zmylić człowieka. Oczywiście czekam gotowa uratować coś, co brzmi całkiem nieratowalnie, ale czekam.

Wpada i on, błyszczące oczy, zapach perfum już od wejścia. Od razu przechodzę do rzeczy i pytam co to za tendencja. Jak już chce kogoś obalić to lepiej upoić feromonami. Na słowo feromony zabłyszczały mu te oczy jeszcze bardziej. Mówię mu, żeby opowiadał o żonie, a ja będę pokazywać.

Przysięgam, że codziennie czuję się jakbym wróżyła z fusów. Strzępek informacji jakie daje mi facet. Oni nie pytają swoich kobiet, oni myślą ŻE MUSZĄ WSZYSTKO WIEDZIEĆ SAMI Z SIEBIE, INACZEJ NIE SĄ MISTRZAMI SEKSU. Więc ta opowieść była krótka: „Moja żona to Kamila, jesteśmy razem dwanaście lat”. Myślę sobie, okej może jakiś średnio komunikatywny, może niech pokaże czynem, co by wybrał sam od siebie.

Koszyk Krystiana:

Feromony, najintensywniejsze zapachy jakie istnieją w produkcji. Najlepiej sztuk: 2

Krople na pobudzenie seksualne. Oczywiście dla kobiet. Najlepiej sztuk: 2

Pompowana poduszka do ujeżdżania z wbudowanym zielonym (?) penisem.

Świecące w ciemności prezerwatywy.

Przysięgam, że nie stosuje przemocy podczas pracy (chyba, że testujemy pejcze), ale w tym przypadku miałam ochotę uderzyć go w łeb. I byłam już po godzinach.

„Panie Krystianie, może troszkę zmodyfikujemy? Po pierwsze Pan się ubierze, bardziej elegancko, jak na ratowanie związku. Pokaże szacunek kobiecie. Ale to już nie w tym sklepie. Ograniczy zapachy i słowa, im mniej tym lepiej może słów po takiej terapii”.

Ucieszyłam się bo zamilkł totalnie, nawet mimicznie. Zaproponowałam mu feromony, ale w olejku do masażu. Takie fajne zmysłowe, nawet lekko rozgrzewające. „Tylko mówię od razu, lać na ciało kobiety, a nie na penisa. To ona niech będzie ważna”. Krople kroplami, ale tylko napominam mu, że czasami większy spadek libido może oznaczać problemy zdrowotne. Lekka, miła kolacja może zadziałać lepiej.

Jeśli chodzi o poduszkę, to od razu zrozumiałam, że kobieta nie przepada za mocnym rąbańskiem, nie chce infantylnie podskakiwać naga ku uciesze swojego jeszcze męża. Czułam, że prezerwatywy w takim wydaniu to też niekoniecznie dobry pomysł. Wyjęłam piękny egzemplarz gry dla par. Mówią, że erotyczna, ale ja wierzę, że bardziej psychologiczna niż czysto seksualna. Krystian patrzy i przerywa ponownie milczenie: „Co my mamy w planszówki grać?!”

Mówię mu jednym ciągiem, bo czuję że zaraz dostanie grą po łbie: „Tak? A co lubi Kamila? Woli jak całujesz czy dotykasz? Woli jak ją drapiesz czy ciągniesz za włosy? Woli pieszczoty stóp czy dłoni? Co lubi jak do niej mówisz podczas seksu? Woli szybko czy powoli? No mów mi do cholery!” – niechcący przygwoździłam go do ściany.

Wiedziałam, że wiedzy zero, dlatego mu podyktowałam: „Zabierzesz ją na kolacje, będziesz słuchał i patrzył na nią. Potem zaprosisz ją na masaż bez zobowiązań. Podkreślam, że powiesz jej, że niczego nie oczekujesz! Będziesz ją masować olejkiem, głaskać, a jak na to pójdzie do zaczniesz całować. Wszędzie tylko nie w usta i nie w cipkę.”

Krystian był zaszokowany słowem na C w przestrzeni publicznej. Rzekłabym nawet, że chyba się zarumienił. Cały.

„Na koniec wyszepczesz jej do ucha, że chcesz lepiej poznać ją i jej potrzeby i chciałbyś zaproponować wspólną zabawę. Dzisiaj, albo jutro. No bo nie wiesz czy kontynuować ten masaż…” – przerywam na chwilę bo słownik źle zadziałał w telefonie przy jego notowaniu. Potem dodałam: „I w zależności od tego jak zareaguje, będziesz wiedział czy usta i cipka czy rozmowy przy grze!”

Krystianowi jeszcze chwilę układało się wszystko w głowie, w końcu jakby coś strzeliło i złapał mnie za rękę. Potem puścił bo się tego wystraszył. Ale w końcu przyznał, że to może być coś. Na pewno coś nowego. A o tym była mowa na terapii, „O czymś nowym!”. Popakował wszystko i zniknął. Dziękował co trzy kroki.

Podsumowując tą historię chciałabym skłamać, że nie dostałam telefonu na drugi dzień, czy ten olejek można wypić lub posmarować penisa. Ale ogólnie rzecz biorąc, to wszystko poszło całkiem dobrze. Jakiś czas temu zaprzyjaźniłyśmy się z Kamilą. W końcu stali się stałymi bywalcami w sklepie. Był nawet czas na to, żeby pokazać jej poduszkę, o której Krystian „żartował, że może spodobać się Kamili”. Najpierw złapała się za głowę i odparła, że to skończony idiota. Jednak w tej wypowiedzi, o skończonym idiocie nie było już złości, frustracji. A długie zamglone spojrzenie i piękny uśmiech. Kamila chwyciła radośnie za opakowanie z poduszką. Na odchodne rzuciła do mnie: „Dzięki ale nie pytaj”.

Opublikowane przez Tajemnice sklepów dla Dorosłych

Incognito w polskich sklepach erotycznych. Pytam, obserwuję, słucham. Problemy kobiet i mężczyzn, co ich podnieca, kręci, a co odpycha? Zapraszam do czytania.

5 myśli w temacie “Pogotowie seksualne i koszyk Krystiana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: